Filet z kurczaka z pieczarkami w śmietanie

Filet z kurczaka z pieczarkami w śmietanie

Szybkie, smaczne danie, do przygotowania w pół godziny. 





Składniki:
0,5 kg fileta z piersi kurczaka
1 cebula średniej wielkości
2 niewielkie marchewki
6-7 sporych pieczarek
3 łyżki oleju
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżeczka posiekanej natki pietruszki
1 duży ząbek czosnku
200 g. śmietany do zup i sosów (18%)
sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
Filety kroję na spore kawałki, oprószam mięso solą, pieprzem oraz mąką. Rozgrzewam olej na patelni, smażę mięso na rumiano z obu stron. Cebulę kroję w kostkę, dorzucam do mięsa, przykrywam patelnię, smażę 3-4 minuty. Obrane marchewki kroję w cienkie plasterki. Dorzucam na patelnię, przykrywam. Smażę na małym ogniu 5 minut, mieszając w międzyczasie. Pieczarki kroję na pół i potem w plasterki, dokładam na patelnię, oprószam wszystko solą i pod pokrywką, na małym ogniu smażę ok. 10 minut. Wykładam do mięsa z warzywami całą śmietanę, przeciśnięty ząbek czosnku oraz posiekaną pietruszkę, dokładnie mieszam i podgrzewam uważając, żeby nie zagotować śmietany - dosłownie przez minutę. Wyłączam ogień, doprawiam sos do smaku solą i pieprzem.


                            

                            

                            

                            

                            



Zupa pomidorowa z mięsem mielonym i czerwoną soczewicą

Zupa pomidorowa z mięsem mielonym i czerwoną soczewicą

Połączenie smaków, które lubię, czyli pomidorów i mięsa mielonego, z dodatkiem warzyw i soczewicy. Do tego świeży lubczyk, który ubóstwiam. Pożywna, gęsta zimowa zupa.



Składniki:
500 g. mielonej łopatki wieprzowej
2 litry wody
kilka ziaren ziela angielskiego
2,3 liście laurowe
1 pietruszka
2 niewielkie ziemniaki
1 duża cebula
2 spore ząbki czosnku
100 g. czerwonej soczewicy
400 g. pomidorów krojonych (użyłam gotowych, z kartonika)
150 g. passaty pomidorowej (lub przecieru pomidorowego)
kilka gałązek świeżego lubczyku lub duża szczypta suszonego
2 łyżki oleju
sól i pieprz do smaku 
Przygotowanie:
Wodę wlewam do garnka, dorzucam ziele angielskie i liście laurowe. Obraną pietruszkę i ziemniaki kroję w drobną kostkę, wrzucam do wody. Lekko całość solę i gotuję ok. 10 minut (od zagotowania). Na patelni rozgrzewam olej i podsmażam pokrojoną drobno cebulę - do zeszklenia. Cebulę przekładam do garnka z gotującą się zupą. Na patelnię wykładam mięso mielone, podsmażam aż się lekko zarumieni, wtedy dodaję do mięsa przeciśnięty przez praskę czosnek, i jeszcze chwilkę podsmażam. Następnie całą zawartość patelni razem z tłuszczem przekładam do zupy. Wrzucam czerwoną soczewicę, gotuję razem 5 minut. Dodaję passatę pomidorową i krojone pomidory, wstępnie doprawiam całość. Gotuję 20-25 minut. Przed końcem gotowania dokładam gałązki lubczyku. Ostatecznie doprawiam solą i pieprzem. Zupę można też podprawić śmietaną.



Książki: "Szczur"

Książki: "Szczur"

Chyba nie jest przypadkiem, że przypomniała mi się dziś, gdy dowiedziałam się o morderstwie pana Prezydenta Gdańska. Nie chcę takiego świata. 

Nie pamiętam, czy po prostu wpadła mi w ręce, czy polecił mi tę książkę mąż; w każdym razie ta powieść została na dobre w mojej pamięci. Mamy ją na półce, więc pewnie do niej jeszcze kiedyś wrócę.

Zanim opowiem o niej, to nie mogę nie wspomnieć, że książka wywarła jakiś wpływ na moje życie. Jaki? Otóż pracuję w centrum miasta, które boryka się z plagą szczurów (od mniej więcej roku jest ich widocznie mniej po wielu zabiegach deratyzacji i zamurowywania wejść do podziemnych nor i korytarzy). Raczej nie chciałbyś mój Czytelniku, zwłaszcza jeśli jesteś kobietą, spotkać takiej ilości tych gryzoni, z jaką mi przyszło się zmierzyć. Widok piętnastu, dwudziestu, pięćdziesięciu szczurów naraz może być zbyt wielkim wyzwaniem, prawda? Zmierzam jednak do tego, że właśnie lektura książki, o której dziś opowiem, zmieniła mój stosunek do szczurów. 
Nie pomyśl, że akceptuję szczurzą plagę i fakt, że potrafią nie przejmując się zupełnie człowiekiem przemykać się tuż koło stóp. Jednak rozumiem, dlaczego tak postępują i że to my, ludzie, w dużej mierze sami je do tego zachęcamy.
Ich obecność nie wzbudzała we mnie takiej odrazy, jaką czułabym prawdopodobnie, gdyby nie poniższa lektura.

Narratorem opowieści jest tytułowy szczur, bezimienny, jeden z wielu w stadzie. Nieuczłowieczony, opowiadający nam z pozycji czterech łap o szczurzym świecie i jego realiach, często splątanych z człowiekiem. Łatwo wyobrazić sobie, że to swoisty szczurzy pamiętnik. Zwykła codzienność: szukanie pożywienia, walka o przetrwanie, o przedłużenie gatunku, o terytorium. Powieść napisana jest dość surowym językiem, bez upiększeń, jest drastyczna, momentami krwista i przerażająca, a jednak wciągnęła mnie tak, że trudno było ją odłożyć. 

Założeniem autora, jak sam wspomniał we wstępie, było przybliżenie nam tych fascynujących zwierząt, z którymi ludzkość jest związana od zawsze. Udało mu się. 

Bardzo polecam!

W mojej prywatnej ocenie: 8/10



Bitki z szynki w pikantnym sosie

Bitki z szynki w pikantnym sosie

Smakowała nam, oj smakowała dziś to pikantna wersja szynki w sosie z papryką i pomidorami, zwłaszcza w połączeniu z kaszą bulgur i surówką z rukoli, czerwonej cebuli i ogórka. Danie idealne na zimę, sycące i rozgrzewające.




Składniki na 4-5 osób:
ok. 1 kg szynki wieprzowej, pokrojonej w plastry ok. 0,5 cm grubości 
3-4 łyżki oleju
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 duża czerwona papryka
1 czerwona papryczka chili
2 ziarna ziela angielskiego
2 liście laurowe
1 łyżka przyprawy Harissa
1 łyżka słodkiej mielonej papryki
sól i pieprz do smaku
ok. 3/4 szklanki wody
1,5 szklanki passaty pomidorowej
Przygotowanie:
Plastry szynki rozkładam i oprószam solą i pieprzem (ja użyłam soli ziołowej). Rozgrzewam olej w głębokiej patelni, podsmażam na złoty kolor plastry mięsa, z obu stron. Zdejmuję podsmażone mięso, pozostawiając tłuszcz po smażeniu, i wrzucam na patelnię pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Smażę do jej zeszklenia, następnie dorzucam pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę, rozgniecione ziele angielskie i liście laurowe. Przykrywam patelnię, na średnim ogniu podsmażam 5 minut. Wkładam z powrotem podsmażone mięso, dolewam wodę, lekko całość solę i duszę 15 minut pod przykryciem, na małym ogniu. Woda powinna w 3/4 odparować. Dodaję passatę pomidorową, posiekany czosnek, po 1 łyżce przyprawy Harissa i słodkiej mielonej papryki, dorzucam drobniutko posiekaną papryczkę chili (bez pestek), oraz sól i pieprz. Duszę do miękkości mięsa, na małym ogniu; ostatecznie doprawiam do smaku solą i pieprzem.



Książki: "Pokochała Toma Gordona"

Książki: "Pokochała Toma Gordona"

Tę książkę mam na półce od jakichś 10 lat, czytałam ją w tym czasie 2 albo 3 razy (przypomniała mi się, bo znów mam ochotę do niej zajrzeć). Dość niepozorna, nie za gruba, z tytułem który nic nie wyjaśnia. To jedna z moich ulubionych książek Stephena Kinga. 

Cała opowieść zaczyna się, gdy matka z dwojgiem dzieci, synem i dziewięcioletnią córką Trishą (główną bohaterką), wybiera się na wycieczkę do parku narodowego. Matka i syn zajęci jakimś sporem nie zwracają uwagi na dziewczynkę; ta na chwilę oddala się od  ścieżki, i gubi się w wielkim lesie. 

Tak się to zaczyna, i uwierz, ze strony na stronę robi się strasznie i dramatycznie. Trisha przez wiele dni wędruje przez las, walczy z głodem, narastającym zmęczeniem i własną wyobraźnią; dopadają ją majaki, ogromny strach, nieopanowana tęsknota za domem... 

Sam las nie jest taki straszny, potrafi nawet karmić, dać schronienie i posłanie, ale oprócz Trishy jest w nim COŚ jeszcze. Coś, co krąży wokół, śledzi ją, przeraża i odbiera nadzieję, że koszmar się kiedyś skończy.

A kim jest tytułowy Tom Gordon? To zawodnik Red Soxów, ulubieniec Trishy. Choć nie ma go przy dziewczynce, odegra kluczową rolę w tej historii.

Napięcie ciągle narasta, od książki wprost ciężko się oderwać.
Ma stary, dobry styl mistrza horroru, choć raczej nim nie jest. 


W mojej prywatnej ocenie 9/10 - to naprawdę dobra rozrywka.


W górnej części bloga widzisz stronę: książki na smutki. To właśnie tam znajdziesz wszystkie moje recenzje.

Książki: "4 tendencje. Poznaj profile osobowości, aby żyć i działać skuteczniej"

Książki: "4 tendencje. Poznaj profile osobowości, aby żyć i działać skuteczniej"

Czekałam na tę książkę, bo po krótkiej recenzji znalezionej w sieci bardzo chciałam przekonać się, czy mi się spodoba. Miałam ku temu powód - generalnie nie przepadam za wszelkiego typu "przewodnikami po życiu". Kojarzą mi się z musztrą, korporacją i narzuconym zorganizowaniem. W tej chwili mogę powiedzieć, że wiem, dlaczego tak jest. Co najzabawniejsze, wyjaśniła mi to właśnie poniższa książka!

Tak jak napisałam - niechętnie sięgam po poradniki motywacyjne. Miałam z różnymi do czynienia na różnych etapach życia; pamiętam że szef jednej z firm, z którą współpracowałam, zmusił mnie (ups - zmotywował)  do kupienia  dwunastu! tak, dwunastu takich książek, dotyczących zarządzania ludźmi i firmą. Czy je przeczytałam? Nie. Nie przeczytałam, bo wpadło mi od razu w jednej w nich w oko zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: "we wtorek umyj samochód swojego pracownika" - i to odwiodło mnie od czytania czegokolwiek jeszcze.

Ok. Wracam do książki. Siedzę w niej od wczorajszego popołudnia. Nie przeczytałam jej jeszcze w całości, bo skupiłam się na razie na części, która dotyczy mnie samej. Bardzo szybko mogłam zorientować się, do której z czterech grup ludzi należę (wg podziału autorki, czyli wg systemu czterech tendencji). To okazało się tak proste, że aż banalne, jednak by to odkryć, potrzebna była ta lektura. Dowiedziałam się zatem, którym typem jestem, i już mam w głowie mnóstwo przemyśleń, w czym mi to pomoże i co sama mogę zmienić, by żyło mi się lepiej i wygodniej (zwłaszcza z samą sobą). To naprawdę ciekawe!
Książka trafia do mnie przede wszystkim dlatego, że jest napisana bardzo zwyczajnie, jakby Gretchen Rubin siedziała ze mną na kawie i wyjaśniała, dlaczego to bądź tamto robię tak czy tak, i co mogę zrobić, żeby poradzić sobie z tym inaczej.  
Fajnie, bo mogę również w dość prosty sposób spróbować ocenić, do jakich typów należą bliscy mi w jakiś sposób ludzie, w rodzinie, albo w pracy. Wiedząc to chyba łatwiej Ich czasami zrozumiem.

Książka wydana jest przez Wydawnictwo StudioEMKA.

W mojej prywatnej ocenie daję jej 8/10 punktów. Polecam - warto po nią sięgnąć. 

(wydanie miękkie, ze skrzydełkami, przyjemnie się z niej korzysta)

W górnej części bloga widzisz stronę: książki na smutki. To właśnie tam znajdziesz wszystkie moje recenzje.


Dorsz pieczony ze szpinakiem i mozzarellą

Dorsz pieczony ze szpinakiem i mozzarellą

Ta ryba wyszła tak wspaniale i pysznie, że bez wątpienia będę to danie powtarzać,  i to niejednokrotnie. Jest soczysta, delikatna, idealna! I ten szpinak, z ciągnącym się serem,  i te kwaskowate pomidorki... Bardzo polecam moje dzisiejsze danie.




Składniki:
4 kawałki świeżego dorsza (użyłam polędwicy, czyli zwartej części fileta, bez ości)
250 g. świeżego szpinaku
1 średniej wielkości cebula
1 ząbek czosnku
kilka pomidorów koktajlowych
100 g. tartej mozzarelli
2 łyżki oleju
1 łyżka masła + troszkę dodatkowo do obłożenia ryby
sól i pieprz do smaku (użyłam soli ziołowej)
szczypta świeżo zmielonej gałki muszkatołowej
Przygotowanie:
Kawałki ryby oprószam z obu stron solą i pieprzem (sol ziołową), odkładam.
Obieram cebulę i kroję ją w drobną kostkę. Rozgrzewam olej na głębokiej patelni, wrzucam cebulę i mieszając smażę do zeszklenia i lekkiego zarumienienia. Dodaję łyżkę masła i liście szpinaku, lekko solę całość, przykrywam patelnię. Smażę 3-4 minuty, aż szpinak bardzo zmniejszy swoją objętość. Doprawiam do do smaku pieprzem i gałką muszkatołową. Odstawiam na kilka minut do przestudzenia, po czym dodaję 3/4 startej mozzarelli i dokładnie mieszam.
Naczynie do pieczenia wykładam papierem. Układam kawałki ryby, na każdym układam po odrobinie masła. Następnie na każdy wykładam szpinak z mozzarellą, starając się pokryć równomiernie rybę. Na koniec posypuję rybę pozostałą mozzarellą.
Tak przygotowanego dorsza wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C (góra-dół, środkowy poziom piekarnika, bez termoobiegu) na 20 minut. Na koniec włączam na 2-3 minuty funkcję grilla,żeby ser się lekko zarumienił. Podaję na gorąco.

                             

                             

                             

                               

                              

                              


Książki: "Gawędy o wilkach i innych zwierzętach"

Książki: "Gawędy o wilkach i innych zwierzętach"

Drogi Czytelniku mojego bloga, otwieram dla Ciebie nowe miejsce, w którym będę dzielić się z Tobą... książkami. Czyli tym, co kocham, od najmłodszych lat. 
Będę opowiadać co czytałam, co myślałam w trakcie lektury albo po jej zakończeniu, zwyczajnie - czy daną książkę Ci polecam.
W górnej części bloga widzisz stronę: książki na smutki. To właśnie tam znajdziesz wszystkie moje recenzje.

Zaczynam od książki "Gawędy o wilkach i innych zwierzętach".

To prezent świąteczny dla mojego męża. Muszę od razu powiedzieć, że gdy wziął ją do ręki, praktycznie jej nie wypuścił, dopóki nie przeczytał. I tak samo było ze mną - sięgnęłam po nią, gdy tylko się zwolniła :) Skojarzyła nam się z cyklem filmów "Saga prastarej puszczy" - nasze klimaty!

Autor, czyli pan Marcin Kostrzyński to fotograf i operator filmowy, który spędził wiele czasu w swoim drewnianym domku w lesie, by móc obcować z przyrodą i zwierzętami.
Książka to zbiór Jego opowieści o cudownym świecie dzikiej przyrody - a sporo widział i doświadczył. Po tej lekturze jeszcze bardziej jestem przekonana, że chciałabym spędzić choć kawałek życia wśród leśnych ostępów, najlepiej w przytulnym domku na polanie, z sąsiadami niekoniecznie mówiącymi ludzkim głosem ;)
Książka napisana jest zwyczajnym, ciepłym językiem, i na każdej jej stronie widać miłość do zwierząt - z tego co pisze p. Marcin, zazwyczaj odwzajemnianą.
Wiele razy się śmiałam do łez! Niektóre opowieści są tak zabawne, że nie sposób się nie roześmiać. Niestety prawda o lesie bywa też brutalna, zwłaszcza w zestawieniu z człowiekiem i jego działaniami na jego terenie. Czuje się dreszcze grozy, gdy autor opowiada o polowaniach i ludzkim okrucieństwie.

W książce jest dużo zdjęć z leśnego życia, i to cudowne, bo bardzo chce się poznać bohaterów, którzy zazwyczaj występują w opowieściach z imienia.

Przytoczę kawałek książki, tylko najpierw krótki zarys całej historii:

Pan Marcin miał nakręcić scenę o zachowaniu stada koni podczas ataku wilków. Dorosłe osobniki bronią słabszych, budując razem mur, który dla wilka jest praktycznie nie do przejścia, chyba że chce poczuć siłę kopyt. 
Konie dało się znaleźć, ale z wilkiem już było trudniej.
Pomysłowość p. Marcina. co zresztą widać w książce dość często, pomogła znaleźć rozwiązanie - zbudował mechanicznego wilka, cytuję: "jak z końskiego koszmaru. (...) Postawiłem na wilczą sylwetkę, wielkie białe zęby i oczy, które podobno są zwierciadłem duszy. Kupiłem szarą wykładzinę, zdalnie sterowany czołg i kilka drobiazgów. (...) Głowa była najważniejsza. Wyciąłem trójkątne zębiska z pudełka po lodach. Przypominały bardziej te u rekina, ale były przekonujące. Ich idealna biel była widoczna z daleka. Chciałem, by oczy były nieproporcjonalnie wielkie. Zrobiłem je z przejrzystych nakładek na kubki od szejków. (...) By wilk sprawiał wrażenie groźnego, przykleiłem do środka czerwoną wełnę. (...) Pozostało tylko niepostrzeżenie wypuścić mechaniczną bestię na pastwisko"

Czy cały plan się udał? nie mogę już tego opowiedzieć, bo wiele stracisz :)

Książka bardzo mi się podobała i polecam ją z całego serca. Kup, pożycz, ale przeczytaj!

W mojej prywatnej punktacji daję jej 8/10. 






Kotlety z jajek i zielonego groszku

Kotlety z jajek i zielonego groszku

Kotlety są bardzo smaczne, delikatne, mięciutkie, tylko skorupka z panierką jest chrupiąca. Polecam na bezmięsny obiad.




Składniki na 6 kotletów:
3 duże jajka, ugotowane na twardo
1 puszka zielonego groszku (po odsączeniu ok. 200 g.)
2 średniej wielkości cebule
2 łyżki posiekanego szczypiorku
1 łyżeczka drobno posiekanej czerwonej papryczki chili (bez pestek)
sól i pieprz do smaku
Dodatkowo:
1 surowe jajko i bułka tarta do panierowania
olej do smażenia
Przygotowanie:
Obrane jajka ścieram na tarce z grubymi oczkami. Dobrze odsączony groszek z grubsza duszę widelcem. Drobno kroję cebule i podsmażam je na 2 łyżkach oleju do zeszklenia. Wszystkie składniki kotletów przekładam do miski i dokładnie mieszam, a potem doprawiam do smaku solą i pieprzem. Masę dzielę na 6 części i formuję kotlety. Każdy panieruję w jajku i bułce tartej. Smażę na średnio rozgrzanym oleju na rumiano z obu stron.

                            

                            

                            

                             



Etykiety

akcje FB artykuł artykuły sponsorowane bez glutenu bułeczki i pieczywo ciasta ciasta - babki ciasta - drożdżowe ciasta - keks ciasta - kruche ciasta - makowce ciasta - mazurki ciasta - pierniki ciasta - rolady ciasta - różne ciasta - serniki ciasta - szarlotki i jabłeczniki ciasta - tarty ciasta - torty i torciki ciasta - ucierane ciasta bez pieczenia ciasta przekładane ciasta z czekoladą ciasta z owocami ciasta z patelni ciastka ciasto francuskie cielęcina Co na obiad diabetyk dla dzieci do ciast dodatki dodatki do obiadu domowe przyprawy drób egzotycznie farsze fit ! gołąbki grzyby impreza indyk jagnięcina jednogarnkowe kasza koktajle Konkursy kotlety kotlety mielone krokiety królik kuchnia staropolska likiery i nalewki łatwe i domowe makarony Mamine i Babcine przepisy moje rady Moje ulubione Mój świat muffinki na grilla na parze na śniadanie napoje obiad w 30 minut owoce owoce morza pasty kanapkowe paszteciki pasztety pączki faworki pierogi pizza placki racuchy naleśniki podroby Polecam polędwiczki potrawka przetwory pyzy kluchy kluseczki recenzje roladki mięsne rolady - różne ryba sałatka z kurczakiem sałatki schab skrzydełka słodkości i desery smalec sosy i dipy spotkania i warsztaty surówki syropy śledzie Święta: Boże Narodzenie Święta: Wielkanoc tanio ! tartaletki To i owo do przekąski wafle przekładane Warzywa wątróbka wege wędliny wieprzowina wołowina współpraca-Knorr współpraca: Arriba współpraca: Basilur Tea współpraca: Blaupunkt współpraca: Brześć współpraca: Develey Współpraca: e-gustus współpraca: ekojawo.pl współpraca: Eterno współpraca: Fabijańscy współpraca: Fasklep.pl współpraca: Folwark współpraca: Fresano współpraca: Hańderek współpraca: Jelita wieprzowe.pl współpraca: Kłos-Pol współpraca: kochamoliwe.com współpraca: Kuchnie Świata współpraca: Lauretta Kandy współpraca: Lidl współpraca: Miody Suszka współpraca: Miody Wileńskich współpraca: Młynomag współpraca: Muke współpraca: oliwki hiszpańskie współpraca: Piątnica współpraca: Richmont współpraca: Russell Hobbs Polska współpraca: SEKO współpraca: Skworcu Współpraca: SodaStream współpraca: Stovit współpraca: SYS współpraca: Vivio współpraca: WOJ-LEN współpraca: WSP Społem współpraca: Wydawnictwo Dragon współpraca: Wydawnictwo Znak Wydawnictwo StudioEMKA zapiekanki zbiorcze ziemniaki Zupy żeberka
Copyright © 2016 sio-smutki! Monika od kuchni , Blogger