Ziemniaki smażone z pomidorem

Ziemniaki smażone z pomidorem

Od kilku dni marzył mi się taki ziemniaczany obiad! Siła tego dania tkwi w prostocie; 3 głownie składniki, proste przyprawy, a efekt rewelacyjny! 
Jak często ostatnio, obiad przygotowałam na doskonałej patelni firmy Zwieger z serii Obsidian. Uwielbiam ją, bo nic nie przypala, cudownie się na niej smaży, no i ta czerwona rączka! Jeśli szukasz uniwersalnej, niezawodnej patelni to zastanów się nad tą propozycją. Ja z serca ją polecam!





Składniki (porcja dla 1-2 osób)
5 średniej wielkości ziemniaków
1 średniej wielkości cebula
1 spory pomidor
3 łyżki oleju
1 łyżeczka masła
1 ząbek czosnku
kilka listków świeżej bazylii
sól ziołowa lub sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
Obrane ziemniaki kroję na 6-8 części (w formie łódeczek; najprościej przekroić ziemniaka na pół, a później każdą połówkę podzielić na kolejne 2-3 części). Tak przygotowane ziemniaki lekko oprószam solą ziołową (lub solą i pieprzem). Rozgrzewam olej na patelni, wrzucam ziemniaki, dodaję też masło. Przykrywam patelnię i na średnim ogniu, mieszając kilkukrotnie, smażę ziemniaki przez 5-6 minut, do lekkiego zezłocenia. W międzyczasie kroję w piórka cebulę i gdy ziemniaki są lekko podsmażone, dorzucam ją na patelnię. Podsmażam (również pod przykryciem) kolejne 5-6 minut. Przygotowuję pomidora: dzielę go na ósemki i pozbywam się nasion z wodnistą częścią (można go też wcześniej obrać, o ile przeszkadza Ci skórka). Pomidora kroję na małe kawałki i dokładam na patelnię do podsmażonych ziemniaków i cebuli. Całość ponownie lekko oprószam solą ziołową (solą), przykrywam i smażę ok. 15 minut, mieszając. Gdy ziemniaki są miękkie, a pomidory się wysmażą (czyli gdy nie będzie żadnego płynu na patelni), posypuję danie posiekanymi: czosnkiem i listkami bazylii. Smażę przez minutę i od razu podaję.










Zapiekanka z naleśników pieczarkowych z brokułem i serem

Zapiekanka z naleśników pieczarkowych z brokułem i serem

Do tego dania wykorzystałam składniki, które bardzo prosiły się o zużycie: lekko żółknącego brokuła oraz pieczarki, które zaczęły już ciemnieć. Wyrzucanie jedzenia to zły nawyk i zawsze staram się pokazać, że praktycznie wszystko da się wykorzystać. Liczy się pomysł :) Zapiekanka jest pyszna, a pomysł z dodaniem startych pieczarek do ciasta naleśnikowego uważam za bardzo dobry, bo naleśniki nabrały wyraźnie grzybowego smaku i całe danie bardzo na tym zyskało.


Składniki:
Naleśniki pieczarkowe (średnica patelni 28 cm):
3 duże jajka
3/4 szklanki mleka
3/4 szklanki lekko gazowanej wody mineralnej 
sól ziołowa do smaku (lub sól i pieprz)
5-6 średniej wielkości pieczarek
4-5 pełnych łyżek mąki (ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt gęstej śmietany)
5 łyżek oleju do ciasta plus 1 łyżka do smażenia pierwszego naleśnika
Dodatkowo:
1 spory brokuł ugotowany wcześniej do miękkości w osolonej wodzie
12-15 plastrów żółtego sera, użyłam wędzonego salami plus dodatkowo kilka plastrów sera na górę zapiekanki
masło do posmarowania formy
bułka tarta do posypania formy
Przygotowanie:
Mieszam rózgą jajka, mleko, wodę, olej i mąkę - do powstania gładkiego ciasta. Doprawiam je do smaku solą ziołową (lub solą i pieprzem). Pieczarki ścieram na tarce z grubymi oczkami i dodaję do ciasta, mieszam. Do smażenia pierwszego naleśnika używał odrobiny oleju, później nie jest to potrzebne. Pamiętaj, patelnia musi być mocno rozgrzana!
Gdy naleśniki są usmażone, smaruję masłem naczynie do zapiekanki. Potem oprószam je bułką tartą. 
Wykładam dno naleśnikiem (można go odpowiednio dociąć, lub po prostu zawinąć, jak pokazuję na zdjęciu). Na naleśniku układam 3-4 plastry sera, a na ser wykładam rozdrobnionego brokuła. Przykrywam kolejnym naleśnikiem o w ten sposób wypełniam formę. Na górze zapiekanki wykładam plastry sera. Przykrywam szczelnie naczynie i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 190-200 stopni C. na 20-25 minut. Po tym czasie zdejmuję przykrycie i piekę jeszcze przez kilka minut, do zezłocenia sera. Podaję na gorąco.







Zapiekanka makaronowa z soczewicą (cannelloni z soczewicą)

Zapiekanka makaronowa z soczewicą (cannelloni z soczewicą)

Tę zapiekankę zjedliśmy kilka dni temu, a powstała tylko i wyłącznie dlatego, że znalazłam w zapomnianym kącie szuflady pudełko z ośmioma makaronowymi rurkami :) Złożyło się, że miałam ugotowaną soczewicę, z niewyraźnym planem  co do jej wykorzystania. 
I wiesz, jak to jest, zerkniesz na coś i w głowie się pojawia pomysł - tak właśnie było.
Na zdjęciu w sumie nie widać, co tam ten makaron ma w środku, ale pomimo tych słabych materiałów poglądowych uwierz mi, że obiad był bardzo smaczny :)




Składniki (najadłam się i ja, i mąż):
8 rurek makaronu cannelonii
ok. 0,5 szklanki zielonej soczewicy, ugotowanej do miękkości
1 spora cebula
6-7 łyżek startego żółtego sera (3 do farszu plus 3-4 łyżki do posypania)
zapiekanki
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
3 łyżki oleju
sól i pieprz do smaku
1 łyżka majonezu
1 łyżka ketchupu
masło do posmarowania formy
bułka tarta do posypania formy
Przygotowanie:
Ugotowaną soczewicę przekłądam do miseczki. Obraną cebulę kroję w drobną kostkę i podsmażam do zeszklenia na oleju, po czym razem z tłuszczem przekładam do soczewicy i dokładnie mieszam. Dodaję 3 łyżki startego sera i posiekaną natkę pietruszki, jeszcze raz mieszam, po czym doprawiam masę do smaku.
Foremkę (odpowiednią wielkością) smaruję masłem i oprószam bułką tartą.
Nadziewam przygotowaną masą rurki cannelloni i układam je w formie do zapiekania. Mieszam majonez z ketchupem, dodaję łyżkę startego sera i smaruję tą mieszanką makaronowe rurki na górze, a na końcu całość posypuję resztą startego sera.
Przykrywam szczelnie formę. Piekę w 190 stopniach C. ok. 35 minut, po czym zdejmuję przykrycie i dopiekam przez kilka minut do zarumienienia.













Książki: "Bo trzeba żyć. Apolonia" I tom sagi rodzinnej

Książki: "Bo trzeba żyć. Apolonia" I tom sagi rodzinnej

"Bo trzeba żyć. Apolonia" to książka mojej starszej Siostry. Zapowiadałam niedawno, że się ukaże. Ukazała się 8 sierpnia.

Doczekałam się i przedwczoraj w końcu ją odebrałam (szczerze mówiąc nie jedną, a kilka, bo w końcu to pierwsza książka mojej Siostry, i mam plany co do tych kilku egzemplarzy, również związane z blogiem). 

Precyzując - to pierwszy tom powieści, którą Ewa napisała. Bardzo żałuję, że dopiero pierwszy! Przeczytałam książkę w dwa popołudnia; pewnie gdybym nie musiała iść do pracy byłby to jeden dzień, bo gdy kończyłam czytać pierwszego wieczoru, żal mi było zasnąć; za to drugiego dnia w pracy kilkukrotnie wracałam do książki myślami, i cieszyła mnie perspektywa, że jeszcze ją mogę czytać. A gdy skończyłam, zrobiło się żal, że to już. Krótko mówiąc, naprawdę trudno mi się było oderwać.

Żeby było jasne: oczywiście, że podchodzę do tej książki bardzo osobiście i bardzo sentymentalnie. Kocham moją Siostrę i życzę Jej wszystkiego najlepszego. To jasne, że zależy mi, żeby Jej książka spotkała się z jak najlepszym przyjęciem wśród Czytelników. 
Ale, i to wyraźnie tu podkreślam, postanowiłam podejść do tej recenzji możliwe bez emocji i najrzetelniej, jak na tę chwilę potrafię. 

"Bo trzeba żyć" to saga rodzinna. Dzieje się na Podlasiu (skąd pochodzimy), począwszy od wybuchu pierwszej wojny światowej, po śmierć Stalina, i wszystkie te wielkie wydarzenia pierwszej połowy XX wieku stanowią jej tło.
To opowieść o życiu, rodzinie i miłości.

Tytułowa bohaterka pierwszej części, Apolonia Niemyjska jest szlachcianką, która popełnia mezalians i wychodzi za mąż za chłopa Franciszka Bąka. Zamieszkują w podlaskiej wsi, wzbudzając swoim małżeństwem wiele kontrowersji. Jest jednak między nimi prawdziwa miłość, która pozwoli im przetrwać wiele życiowych burz. Życie, jak życie - raz szczodrze obdarza, by za chwilę przytłoczyć niekończącymi się, zdawałoby się, nieszczęściami. 
Razem z bohaterką przeżyłam narodziny jej kolejnych dzieci, wojnę, epidemię, szczęścia i tragedie.

Ewa napisała piękną książkę, często używając języka, którego wielu już nie zna - to naprawdę niesamowite! Choć o tym akurat dobrze wiedziałam, między innymi dlatego, że na potrzeby tej powieści zbieraliśmy w rodzinie słowa i słówka używane kiedyś, choćby przez Dziadków. 

Choć cała historia jest fikcją literacką, to jednak podparta jest rzetelną wiedzą historyczną o tamtych czasach, ludziach i zwyczajach.

Zachwyciły mnie bardzo lekkość i piękno opisów - świt, wieczór, zima czy lato - wspaniale opisane, i jest ich ani za mało, ani za dużo, po prostu tyle ile trzeba.

Książka klimatem skojarzyła mi się z niesamowitymi "Nocami i dniami" Marii Dąbrowskiej, i moim zdaniem może stanąć z nimi w jednym szeregu... 

Będę z ogromną niecierpliwością czekać na kolejny tom! Będzie nosił tytuł "Gabrynia" - to imię najstarszej córki Bąków. Ukaże się za kilka miesięcy. A niedługo potem jeszcze jeden, zamykający całość tej opowieści.


Jak zawsze, jeszcze moja ocena.
10/10.

Mój blogowy Gościu, jeśli przeczytałeś moją recenzję, zaufaj mi i kup tę książkę. Jestem pewna, że będziesz zachwycony. I tak jak ja wczoraj, poczujesz żal, gdy przeczytasz ostatnią stronę.

Mam też prośbę jeśli ją przeczytasz, proszę - napisz swoją recenzję na stronie księgarni lub któregoś z portali czytelniczych, np. 


W górnej części bloga widzisz stronę: książki na smutki. To właśnie tam znajdziesz wszystkie moje recenzje.



Kalafior smażony w jajku

Kalafior smażony w jajku

To bardzo łatwe danie na letni obiad. Również bardzo szybkie, zwłaszcza gdy ugotuje się wcześniej kalafior. Masę jajeczną możesz przyprawić na wiele sposobów, my zjedliśmy dziś lekko pikantną wersję.
Mój obiad przygotowałam na bardzo dobrej patelni z serii Obsidian firmy Zwieger (nic nie przystaje, nic się nie przypala, idealnie się smaży).



Składniki:
1 średnia główka kalafiora (ugotowanego do miękkości w osolonej wodzie)
3 jajka
1/3 łyżeczki pikantnej papryki w proszku
1/3 łyżeczki mieszanki curry
1/3 łyżeczki soli
szczypta pieprzu
1 łyżeczka posiekanej natki pietruszki
1 płaska łyżka mąki pszennej
3 łyżki oleju do smażenia
Przygotowanie:
Dokładnie odcedzony i przestudzony kalafior dzielę na różyczki (większe można dodatkowo przeciąć na pół). 
W miseczce roztrzepuję jajka z przyprawami, pietruszką i mąką. Rozgrzewam olej na patelni. Każdą różyczkę kalafiora wrzucam do masy jajecznej i za pomocą dwóch widelców obracam, by cała się pokryła jajkiem. Tak przygotowane wykładam gęsto na patelnię. Podsmażam kilka minut z jednej strony, do momentu gdy jajko się zarumieni, po czym obracam na drugą stronę. Gdy wszystkie różyczki są z przewrócone, wlewam też na patelnię pozostałą masę. Smażę jeszcze kilka minut. 







Indyk w sosie warzywnym

Indyk w sosie warzywnym

W sosie trochę jak bolognese tylko w wersji ekspresowej. I powiem Ci, że wyszło z tego niezwykle smaczne, lekkie danie!




Składniki:
ok. 600 g. fileta z piersi indyczej
1 średniej wielkości cebula
1 średniej wielkości marchew
kawałek selera
3 dojrzałe, miąższyste pomidory
3-4 łyżki oleju
sól i pieprz do smaku
szczypta oregano
1 ząbek czosnku
Przygotowanie:
Mięso kroję w plastry grubości ok. 1 cm, oprószam z obu stron solą i pieprzem, po czym obsmażam z obu stron na lekko rumiany kolor. W międzyczasie kroję w kostkę obraną cebulę i gdy mięso się podsmaży, dorzucam ją na patelnię. Wszystko lekko mieszam, przykrywam patelnię i na średnim ogniu podsmażam kilka minut, by cebula się zeszkliła. Obieram marchew i kawałek selera (wielkości małej mandarynki, na zdjęciu jest większy kawałek)) i ścieram warzywa na tarce z grubymi oczkami - dorzucam na patelnię, mieszam, ponownie podsmażam kilka minut. Obieram pomidory i kroję je w kawałki, również dokładam na patelnię. Wszystko wstępnie doprawiam solą i pieprzem, dodaję szczyptę oregano i przeciśnięty przez praskę czosnek. Mieszam, przykrywam patelnię. Duszę na małym ogniu ok. 20 minut. Doprawiam ostatecznie do smaku. 












Etykiety

akcje FB artykuł artykuły sponsorowane bez glutenu bułeczki i pieczywo ciasta ciasta - babki ciasta - drożdżowe ciasta - keks ciasta - kruche ciasta - makowce ciasta - mazurki ciasta - pierniki ciasta - rolady ciasta - różne ciasta - serniki ciasta - szarlotki i jabłeczniki ciasta - tarty ciasta - torty i torciki ciasta - ucierane ciasta bez pieczenia ciasta przekładane ciasta z czekoladą ciasta z owocami ciasta z patelni ciastka ciasto francuskie cielęcina Co na obiad diabetyk dla dzieci do ciast dodatki dodatki do obiadu domowe przyprawy drób egzotycznie farsze fit ! gołąbki grzyby gulasz impreza indyk jagnięcina jednogarnkowe kaczka kasza koktajle Konkursy kotlety kotlety mielone krokiety królik kuchnia staropolska likiery i nalewki łatwe i domowe makarony Mamine i Babcine przepisy marynaty mięso z owocami moje rady Moje ulubione Mój świat muffinki na grilla na parze na śniadanie napoje obiad w 30 minut owoce owoce morza pasty kanapkowe paszteciki pasztety pączki faworki pierogi pizza placki racuchy naleśniki podroby Polecam polędwiczki potrawka przetwory pyzy kluchy kluseczki recenzje roladki mięsne rolady - różne ryba sałatka z kurczakiem sałatki schab skrzydełka słodkości i desery smalec sosy i dipy spotkania i warsztaty surówki syropy śledzie Święta: Boże Narodzenie Święta: Wielkanoc tanio ! tartaletki Tłusty Czwartek To i owo do przekąski wafle przekładane Warzywa wątróbka wege wędliny wieprzowina wołowina współpraca-Knorr współpraca: Arriba współpraca: Basilur Tea współpraca: Blaupunkt współpraca: Brześć współpraca: Develey Współpraca: e-gustus współpraca: ekojawo.pl współpraca: Eterno współpraca: Fabijańscy współpraca: Fasklep.pl współpraca: Folwark współpraca: Fresano współpraca: Hańderek współpraca: Jelita wieprzowe.pl współpraca: Kłos-Pol współpraca: kochamoliwe.com współpraca: Kuchnie Świata współpraca: Lauretta Kandy współpraca: Lidl współpraca: Miody Suszka współpraca: Miody Wileńskich współpraca: Młynomag współpraca: Muke współpraca: oliwki hiszpańskie współpraca: Piątnica współpraca: Richmont współpraca: Russell Hobbs Polska współpraca: SEKO współpraca: Skworcu Współpraca: SodaStream współpraca: Stovit współpraca: SYS współpraca: Vivio współpraca: WOJ-LEN współpraca: WSP Społem współpraca: Wydawnictwo Nasza Księgarnia współpraca: Wydawnictwo Dragon współpraca: Wydawnictwo Psychoskok Współpraca: Wydawnictwo Sonia Draga współpraca: Wydawnictwo Znak współpraca: Zwieger Wydawnictwo StudioEMKA zapiekanki zbiorcze ziemniaki Zupy żeberka
Copyright © 2016 sio-smutki! Monika od kuchni , Blogger